"W ŻYCIU KAŻDEGO
CZŁOWIEKA ZNAJDZIE SIĘ
OSOBA KTÓRA POTRAFI
ZNISZCZYĆ NASZE POUKŁADANE
ŻYCIE."
Przez cały czas toczyłam wojnę z uczuciami. Nie mogłam się skupić na niczym innym. Ciągłe wracanie do wspomnień zabijało mnie od środka. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało. Chciałam cofnąć czas. Do tego czasu kiedy byłam choć trochę szczęśliwa. Do chwili kiedy był ze mną. Kiedy mnie wspierał i mówił jak bardzo mnie kocha. Ale czasu cofnąć się nie da. Chociaż chciałabym żeby istniał taki mały guziczek na którym widnieje napis "reset". Gdyby życie dało mi jeszcze jedną szanse, nie zmarnowałabym jej. Naprawiłabym to co zepsułam, ale pytanie czy ON też by to zrobił?
***
Rozmyślanie nad moim życiem przerwało pukanie do drzwi.
- mogę? Zapytał brat wchodząc niepewnie do pokoju.
- jasne. Odparłam zmuszając się do uśmiechu. Nie był szczery. A Louis to zauważył. Nie umiałam go oszukiwać. Znał mnie lepiej niż ja sama. Usiadł koło mnie na krześle i bacznie mi się przyglądał.
- znowu płakałaś. Rzucił z żalem.
- nie płakałam. Próbowałam zaprzeczyć.
- mnie nie oszukasz Rey. Znam cie jak własną kieszeń. Nie wracaj do tego co było. Nie warto. Jesteś śliczna, znajdziesz tego jedynego.
- wiesz.. Jakoś nie mam nastroju żeby o tym teraz gadać.
- racja. Nie po to tu przyszedłem. Pamiętasz jak ci obiecywałem że Cię poznam z zespołem?
- pamiętam. Uśmiechnęłam się nieco
- no to słowa dotrzymuje. Ubierz się i zejdź na dół, zabieram cie na miasto z chłopakami. Oznajmił kierując się do drzwi. Byłam strasznie podekscytowana. Uwielbiałam ich piosenki. Energicznie zeskoczyłam z parapetu i poszłam się przebrać. Założyłam szare rurki, białą bluzkę z napisem "fix a heart", kremowy sweterek i granatowe converse i wzięłam kurtkę. Gdy schodziłam, chwyciłam telefon aby sprawdzić która godzina. 16.16 kurde…
Gdy weszłam do salonu każdy na mnie spojrzał i bacznie mi się przyglądał.
- myślałem już że nie zejdziesz. Ucieszył się brat.
- patrzcie na Hazze haha. Jaki wryty haha. Zaśmiał się Niall.
- dobra ogar. To jest Rey, moja siostra. A to jest Niall, Zayn, Harry i Liam.
- miło nam Cię poznać. Wszyscy odparli z uśmiechem na twarzy. Moją uwagę zwrócił Harry, na którego wcześniej trafiłam. Troche głupio mi się zrobiło. Źle go wtedy potraktowałam. On uratował mi życie a ja? Wyszliśmy na miasto, poszliśmy do kawiarni coś zjeść bo Niall już z głodu nie wytrzymywał. Śmialiśmy się i gadaliśmy o błahostkach. Jedynie Harry nie odezwał się nawet słowem.
Świetnie się z nimi bawiłam. Pierwszy raz od dłuższego czasu się szczerze śmiałam. Byłam im za to bardzo wdzięczna. Gdy czekaliśmy na pizze, Liam, Lou, Nialler i Zayn poszli po jedzenie. Zostałam sama z Harrym, miałam okazje go przeprosić.
- Harry, przepraszam Cię za tamto.
- powiedziałaś co myślałaś.
- ale to nie była prawda. To wszystko tak szybko się działo, ty mnie przed nimi uratowałeś, a ja cie wzięłam za jednego z nich. Niesłusznie cie potraktowałam. Gdyby nie ty to byłoby już po mnie. Za co jestem Ci dozgonnie wdzięczna, przepraszam..
- nic się nie stało. Nie mógł bym pozwolić tym draniom aby Cię skrzywdzili. Zwłaszcza gdy jesteś siostrą mojego najlepszego przyjaciela. Odpowiedział posyłając uśmiech. Odwzajemniłam gest.
- mogę? Zapytał brat wchodząc niepewnie do pokoju.
- jasne. Odparłam zmuszając się do uśmiechu. Nie był szczery. A Louis to zauważył. Nie umiałam go oszukiwać. Znał mnie lepiej niż ja sama. Usiadł koło mnie na krześle i bacznie mi się przyglądał.
- znowu płakałaś. Rzucił z żalem.
- nie płakałam. Próbowałam zaprzeczyć.
- mnie nie oszukasz Rey. Znam cie jak własną kieszeń. Nie wracaj do tego co było. Nie warto. Jesteś śliczna, znajdziesz tego jedynego.
- wiesz.. Jakoś nie mam nastroju żeby o tym teraz gadać.
- racja. Nie po to tu przyszedłem. Pamiętasz jak ci obiecywałem że Cię poznam z zespołem?
- pamiętam. Uśmiechnęłam się nieco
- no to słowa dotrzymuje. Ubierz się i zejdź na dół, zabieram cie na miasto z chłopakami. Oznajmił kierując się do drzwi. Byłam strasznie podekscytowana. Uwielbiałam ich piosenki. Energicznie zeskoczyłam z parapetu i poszłam się przebrać. Założyłam szare rurki, białą bluzkę z napisem "fix a heart", kremowy sweterek i granatowe converse i wzięłam kurtkę. Gdy schodziłam, chwyciłam telefon aby sprawdzić która godzina. 16.16 kurde…
Gdy weszłam do salonu każdy na mnie spojrzał i bacznie mi się przyglądał.
- myślałem już że nie zejdziesz. Ucieszył się brat.
- patrzcie na Hazze haha. Jaki wryty haha. Zaśmiał się Niall.
- dobra ogar. To jest Rey, moja siostra. A to jest Niall, Zayn, Harry i Liam.
- miło nam Cię poznać. Wszyscy odparli z uśmiechem na twarzy. Moją uwagę zwrócił Harry, na którego wcześniej trafiłam. Troche głupio mi się zrobiło. Źle go wtedy potraktowałam. On uratował mi życie a ja? Wyszliśmy na miasto, poszliśmy do kawiarni coś zjeść bo Niall już z głodu nie wytrzymywał. Śmialiśmy się i gadaliśmy o błahostkach. Jedynie Harry nie odezwał się nawet słowem.
Świetnie się z nimi bawiłam. Pierwszy raz od dłuższego czasu się szczerze śmiałam. Byłam im za to bardzo wdzięczna. Gdy czekaliśmy na pizze, Liam, Lou, Nialler i Zayn poszli po jedzenie. Zostałam sama z Harrym, miałam okazje go przeprosić.
- Harry, przepraszam Cię za tamto.
- powiedziałaś co myślałaś.
- ale to nie była prawda. To wszystko tak szybko się działo, ty mnie przed nimi uratowałeś, a ja cie wzięłam za jednego z nich. Niesłusznie cie potraktowałam. Gdyby nie ty to byłoby już po mnie. Za co jestem Ci dozgonnie wdzięczna, przepraszam..
- nic się nie stało. Nie mógł bym pozwolić tym draniom aby Cię skrzywdzili. Zwłaszcza gdy jesteś siostrą mojego najlepszego przyjaciela. Odpowiedział posyłając uśmiech. Odwzajemniłam gest.
Bardzo fajnie się czyta ;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zachęcam do obserwacji :)
Świetnie piszesz, mam nadzieję, że nie skończysz na jednym opowiadaniu i będzie tego więcej =)
OdpowiedzUsuńPS. Jakby co, zapraszam do mnie ;)
http://czteryasy.blogspot.com/